|
Rokrocznie pod koniec września organizowane jest w parafii ognisko. To kolejna okazja by jednoczyć Wspólnotę parafialną, a także dać lekcję historii młodemu pokoleniu. Jak to bywa u nas opowiadała w gazetce parafialnej "Wspólnota i My" Pani Genowefa Sytek. Wysoki płomień już strzelał w bezchmurne niebo, a złote iskry rozsypywały się dookoła. Starsi przysiedli na prowizorycznych ławkach, młodzież zbierała się na uboczu, a dzieci, jak zwykle niecierpliwie, nie czekając oficjalnego otwarcia, podsmażały zatknięte na długich, leszczynowych witkach przyniesione kiełbaski. Ksiądz Proboszcz w asyście Księży wikariuszy pozdrawiał zebranych parafian i zachęcał do miłego spędzenia wieczoru. Słońce już zaszło, a na bezchmurnym niebie pojawił się księżyc. Nasze ognisko płonie wesoło, sypiąc sowicie tyloma błyszczącymi iskiereczkami, że każdy, kto je widział, zapamięta na długo. Pan Maciej zaprasza wszystkich do wspólnego śpiewania, prowadząc wielogłosowy chór. Opowiadamy: o rycerstwie spod kresowych stanic, o doli harcerskiej, która z miejsca na miejsce gna, o bandzie Cyganów, co ogień pod lasem rozpala, o starej Wiśle, o żeglarzach i marynarskiej morowej wiarze. Podziwiamy: piękną naszą Polskę całą, góry, nasze góry, szum Prutu i nasze morze i "Zawiszę", na którym życie płynie jak w bajce. Wspominamy Kubę z Jakubem i Pana Jana, co rano wstał, gdy biły dzwony. Smucimy się z: góralem, który ze stron ojczystych odchodzi, zieloną Ukrainą, dziewczyną co pod jaworem stoi, przepióreczką co w proso ucieka, dziewczętami, co przędą jedwabne niteczki. Weselimy się;: zielonym mosteczkiem, Krakowianką jedną, studzienką głęboką, dzieweczką, co napotkała myśliweczka, babuleńką z jej koziołeczkiem, czerwonym jabłuszkiem, mazureczkiem, obereczkiem i wreszcie babą, co miała koguta. Nasza młodzież z trudem przebija się przez śpiewy starszej generacji, prezentując melodyjne: płaczącą Ewkę i stokrotkę, a podając kosz bananów pyta, czy kochasz mnie? Z wyciągniętymi ramionami wyznaje: "Miłujemy Pana". Starci wracają do wspomnień, jak to na wojence bywało, gdy radowało się serce i dusza, rozmaryn rozwijał się, gdy ułani przybyli pod okienko, a serce w rozterce poleciało za wojskiem. Jeszcze robimy przyjacielskie koło, bo szybko mijają chwile, a dym jałowca łzy wyciska. I nie pamiętaj, że czasem było źle, bo już ostatnie światła gasną. A na szczęśliwą dobrą noc, tu, na ziemię zmiłowanie, Panie ześlij nam. Ognisko dogasa. Ci najbardziej wytrwali śpiewają Apel Jasnogórski i Wszystkie nasze dzienne sprawy... Ksiądz Proboszcz błogosławi na dobrą, spokojną noc. |